Odpowiedź dla ludzi uczulonych na cudzy sukces

Elity się nie kończą.
Kończą się tylko bajki dla zawistnych.

Kiedy ktoś wrzuca szyderczy obrazek o tym, że programista zaraz będzie błagał o kurs glazurnika, zwykle nie opisuje rynku. Opisuje własny kompleks. W Polsce dalej najlepiej radzą sobie ci, którzy potrafią myśleć, budować i brać odpowiedzialność za wynik. Czyli dokładnie ci, których tak bardzo boli cudza kompetencja.

Nie, programiści nie spadli z piedestału.

Zmieniły się narzędzia. Nie zmieniła się jedna rzecz: gospodarka nadal nagradza ludzi, którzy umieją rozwiązywać trudne problemy szybciej niż reszta.

0% sensu ma opowieść, że klawiatura nagle przestała mieć wartość.
100% przewidywalne jest to, że najsilniej szydzą ci, którzy niczego porównywalnego nie zbudowali.
razy łatwiej drwić z elity niż do niej doskoczyć.

Programista w Polsce nadal należy do elity, bo:

  • Myśli systemowo. Widzi zależności, optymalizuje chaos i dowozi rozwiązania, których inni nawet nie potrafią dobrze opisać.
  • Pracuje globalnie. Konkurencją nie jest lokalny maruda z memem, tylko rynek, który płaci za realną sprawczość.
  • Uczy się bez końca. Jeśli AI przyspiesza pracę, to dla dobrego specjalisty jest dźwignią, nie wyrokiem.
  • Tworzy wartość skali. Jedna dobra decyzja techniczna potrafi przesunąć biznes bardziej niż sto lamentów o "końcu eldorado".

A autorzy takich narracji zwykle robią jedno:

  • Myślą życzeniowo. Skoro nie umieją wejść na poziom, chętnie ogłoszą, że poziom nie istnieje.
  • Myślą resentymentem. Cudzy status bardziej ich drażni, niż własna przeciętność mobilizuje.
  • Myślą zastępczo. Zamiast zbudować kompetencje, budują memy o tym, że komuś "się należy zjazd".
  • Myślą za krótko. Nie widzą, że technologia nie likwiduje elity. Ona tylko zmienia język, którym elita mówi.